


przesiedziałyśmy dziś około dwóch godzin w pełnym słońcu i pokrzywach po pas tylko dlatego, że wymarzyłam sobie zabawy z blendą. tak zwane mówisz - masz. ponad sto zdjęć, jeszcze więcej opalonych pasków na plecach i cztery do zera dla żarłocznych komarów. i wniosek, że blendy to my raczej używać nie potrafimy, cóż ;)
trochę szemranego bekstejdżu, bo ostatnio w tego typu zdjęciach się lubuję:






dziewuchy ukochały moje ‘kółko’ do tego stopnia, że trudno było im się z nim rozstać nawet w czasie zdjęć. a do wody tym razem wpakowały się same, nie musiałam poganiać ;)
(dawno mnie tu nie było. zupełnie wyszłam z wprawy jeśli chodzi o pisanie. czasami przyłapuję się na tym, że nie mogę sklecić jednego poprawnego zdania po polsku. a jeśli już uda mi się coś ubrać w słowa, to połowa z tych słów pochodzi z języka angielskiego. cudownie po prostu. muszę kiedyś nadrobić zaległości.)
[ladytron - black cat]
4 komentarze/y
Kategoria: zamość, człowiek, cyfrowo Tagi: ania, blenda, kasia, nikon d80
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop






