całkiem przypadkiem udało mi się zobaczyć festiwal Tollwood w Monachium. była cała masa jedzenia z różnych zakątków świata, rękodzieło, tańce i muzyka. sama zaopatrzyłam się w całkiem niezły tytoń do fajki wodnej ;)














skomentuj »
Kategoria: podróże, wydarzenia, człowiek, cyfrowo Tagi: monachium, niemcy, nikon d80, ola, olympia, tollwood, weronika
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop
wróciłam wczoraj w Niemiec, z małego miasteczka w Bawarii, która nierozerwalnie kojarzyła mi się z reklamą Milki - góry, jeziora, małe domki rzucone gdzieś pośrodku pól i łąk, a do tego wszędzie brązowe krowy. obrazek jak z bajki. na razie wrzucam tylko zdjęcia komórkowe, tradycyjnie już. do tego nie wszystkie zostały zrobione podczas moich dwutygodniowych zagranicznych wakacji, jest też sporo wcześniejszych, których do tej pory nie miałam czasu nigdzie wrzucić. obrazki obrazkami, a dla tych, którzy będą wystarczająco cierpliwi, są też opisy. (ale nie obrażę się, jeśli nie będziecie ich czytać ;)
i tak, wiem że jest poniedziałek - tytuł nawiązuje do takiej jednej piosenki :>

na początek kilka staroci: zebrałam się wreszcie w sobie i spaliłam wszystkie stare pamiętniki, gromadzone chyba przez 11 (jeśli nie więcej) lat. tym samym pozbyłam się wielkiego pudła, które przewalało się po pokoju odkąd się wprowadziłam. czytam teraz (przed podróżą zaczęłam i teraz muszę dokończyć) ‘Śnieg’ Pamuka, całkiem znośna książka, przez chwilę nawet poczułam się ‘wciągnięta’. kupiłam też upragnioną podróbkę torebki MiuMiu, na której oryginał oczywiście mnie nie stać - to w sklepie internetowym, a na ciuchu wyszukałam trzy fajne książki za grosze. lubię książki. ich czytanie i gromadzenie. między innymi dzięki kolejnej porcji nowych książek ledwo zapakowałam się ze wszystkimi bagażami do samochodu kiedy nadszedł czas, żeby wyprowadzić się na wakacje z mieszkania studenckiego :)

po egzaminach zdążyłyśmy jeszcze z Y zafundować sobie miłą wycieczkę do Kazimierza Dolnego, gdzie trzeba płacić za dosłownie za wszystko, ale widok na miasto z góry (na przykład) rekompensował wydane pieniądze. po egzaminach także znalazłam trochę czasu na social activities z moją grupą. ponadto przymierzam się do remontu pokoju i remontuję swój stary rower - mam ochotę w tym roku spalić trochę kalorii dość aktywnie :)

znalazłam w ciucholandzie kolejny aparat, jeszcze nie zdążyłam sprawdzić czy działa, ale grunt że jest. pierwsze czereśnie w tym roku smakowały świetnie. na kolejnym zdjęciu już Veronika w swoim pokoju, a pod spodem kilka fotek z rowerowej przejażdżki nad Izerę.

nadal Izera, chłopcy czekający na swoją kolej na egzamin ustny (zdjęcia są w dość random order), dobre niemieckie piwko i dobre niemieckie lody wiśniowe (boskie!). a na koniec regionalne stroje - damskie wyglądały bardzo ładnie, za to męskie przekomicznie :)

oczywiście jak to po wyjeździe, przywiozłam torbę pełną kosmetyków. znalazłam też wreszcie czas, żeby poczytać dla przyjemności, pochłonęłam więc ‘Szklany klosz’ Plath, ‘Paragraf 22′ Hellera, ‘Opętanie’ Radigueta i ‘Białe noce’ Dostojewskiego. dużo bywałam nad jeziorami, tu akurat Riegsee.

jako przykładna turystka narobiłam masę zdjęć w sklepach, na które mnie nie stać :) pojeździłam też S-Bahn i wdrapałam się na górę, której nazwy w tej chwili nie jestem w stanie sobie przypomnieć ;)

zaliczyłam festiwal Tollwood (mieli świetne falafle, herbatę miętową i muzykę z różnych zakątków świata, nawet zaopatrzyłam się w podobno dobry i podobno oryginalny tytoń do fajki wodnej) i dwa public viewings, podczas których obserwowałam reakcje Niemców na różne wyniki meczów, jakie zaserwowała im ich drużyna na mistrzostwach.

dostałam na czas pobytu w Geretsried rower i jeździłam sobie po malowniczych lasach i nad wodę. spalone kalorie uzupełniałam radlerem z frytkami z majonezem, zamówione łamanym niemieckim połączonym z dużą ilością gestów.

gawędziłam parę razy z panem sprzedającym truskawki, który okazał się być Polakiem i na dźwięk znajomego języka tak się rozgadał, że ledwo zdołałam uciec do domu :) próbowałam też przeróżnych rodzajów piwa (nie narzekam, w Bawarii piwo jest świetne!) i regionalnego jedzenia (tu akurat jakieś greckie rarytasy, z festynu kultury greckiej).
w zasadzie to by było na tyle. normalne zdjęcia pojawią się w najbliższym czasie, na razie muszę ochłonąć po długiej podróży i przyzwyczaić się znów do mieszkania w domu :)
4 komentarze/y
Kategoria: tekst, wydarzenia, zamość, fashion, resztki, natura, inglisz, komórkowo, lublin, miasto, człowiek Tagi: bawaria, geretsried, iwonka, lg ku990i, niemcy, olaf, piotrek, weronika
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop
tak się bawią lubelscy studenci
bodajże 6 maja oficjalnie rozpoczął się cykl imprez studenckich: juwenalia, kozienalia, kulturalia, medykalia i feliniada. poniższe zdjęcia pochodzą właśnie z pierwszego dnia kozienaliów, z korowodu studenckiego i pierwszych koncertów pod zamkiem. lało przeraźliwie, ale pogoda studentom nie straszna! :) tak się bawili:
























a tak bawiłam się ja ]:->

3 komentarze/y
Kategoria: fashion, wydarzenia, lublin, człowiek, analogowo Tagi: feliniada, juwenalia, kodak farbwelt 100, konica big mini, kozienalia, kulturalia, medykalia, student
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop
czasami wydaje mi się, że nawet za często:







żyjecie jeszcze?
2 komentarze/y
Kategoria: wydarzenia, z bliska, zamość, resztki, miasto, inglisz, komórkowo, lublin, człowiek Tagi: ana, dawid, drzefko, iwonka, kaśka, lg ku990i, maciek, magda, marcin, milena, ola, paulina, piotrek, review
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop
trochę nieobrobionego analogowego szytu z big mini. głównie to, co działo się przez ostatnie trzy - cztery tygodnie.
B jak buty

C jak chaos na biurku

C jak choinka

C jak czekoladowy zając

C jak czerwona herbata

D jak dziwne miejsce w którym jestem po raz pierwszy

G jak gorąca czekolada

J jak jajka faszerowane

J jak jakieś bagna po drodze do Lublina

K jak Kaczyński

M jak mgła

N jak niebo

P jak Pindzia

P jak przystanek

P jak pub

R jak rajstopy

R jak Rynek Bronowice

S jak siatka pełna winogron

S jak siodło w tle

T jak torba

T jak TV Lublin w oddali

W jak widok z hotelu studenta zaocznego UMCS

W jak wykład Ostrego na KULu

Z jak zachód słońca

Ż jak żałoba

Ż jak żółty kwiat za domem

3 komentarze/y
Kategoria: wydarzenia, z bliska, zamość, resztki, natura, lublin, miasto, analogowo Tagi: kodak farbwelt 100, konica big mini
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop






