przechadzając się wczoraj po lubelskich secondhandach trafiłam na poniższe cudo. z natury nie gardzę okazją, więc wzięłam - zwłaszcza, że cena była dość zachęcająca: 5 zł :) po nakarmieniu aparatu baterią okazało się, że działa jak należy. właśnie robię swoją pierwszą rolkę. mam tylko nadzieję, że czarny kawałek plastiku, który obija się czasami gdzieś wewnątrz wizjera, nie stanowił żadnej niezbędnej części całego mechanizmu i jakieś zdjęcia jednak mi z tego wyjdą ;)



a tutaj już obrazkowy opis marazmu, jaki sama zgotowałam sobie w ten weekend, kiedy to spektakularnie zapomniałam zabrać z domu zasilacza do laptopa :) na szczęście Siostra była na tyle miła, że mi go dziś przywiozła. perspektywa całego tygodnia bez komputera już zaczynała mnie nie na żarty przerażać… ;)

6 komentarze/y
Kategoria: resztki, lublin, cyfrowo Tagi: konica big mini, nikon d80, review, sony dsc-p9
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop






